W firmie, w której nie ma działu technicznego, zgłoszenia dotyczące budynku trafiają do administracji albo do działu IT, bo ktoś musi je odebrać. Zalana pralnia, cofająca się woda w umywalce na zapleczu czy kałuża w pomieszczeniu gospodarczym lądują wtedy obok awarii drukarki.
Część z tych zgłoszeń wraca regularnie, bo ich przyczyna jest konstrukcyjna. Pomieszczenia poniżej poziomu terenu, zaplecza bez spadku do pionu i piwnice z odpływem podłogowym mają jedną wspólną cechę: woda nie odpłynie z nich grawitacyjnie.
Zaplecze, które zgłasza się samo
Najczęstszy scenariusz wygląda tak: w pomieszczeniu gospodarczym jest kratka odpływowa, a instalacja kanalizacyjna biegnie wyżej niż posadzka. Dopóki nic się nie dzieje, wszystko działa. Przy większym opadzie albo przy awarii w budynku woda cofa się przez tę kratkę i zalewa pomieszczenie.
Drugi to pralnia albo natrysk urządzony na poziomie piwnicy, gdzie woda musi być podniesiona do pionu. Bez urządzenia podnoszącego nie ma takiej możliwości, więc montuje się przepompownię albo zbiornik z pompą.
W obu przypadkach sercem rozwiązania są pompy zatapialne, dobierane do rodzaju ścieków, wysokości podnoszenia i częstotliwości pracy. To urządzenia, o których nikt nie pamięta, dopóki działają.
Dobór do tego, co realnie trafia do zbiornika
Kluczowe rozróżnienie dotyczy rodzaju ścieków. Woda czysta z odwodnienia, woda szara z umywalek i pralek oraz ścieki zawierające części stałe to trzy różne zadania i trzy różne konstrukcje urządzeń.
Pompa przeznaczona do wody czystej, zastosowana do ścieków z zaplecza kuchennego, zapcha się przy pierwszym większym ładunku. W drugą stronę też nie ma sensu: urządzenie z rozdrabniaczem do odwodnienia piwnicy to wydatek bez uzasadnienia.
Drugim parametrem jest wysokość podnoszenia wraz z oporami na długości rurociągu. Pompa, która w katalogu podnosi wodę na osiem metrów, przy kilkunastu metrach poziomego odcinka i dwóch kolanach osiągnie wyraźnie mniej. To najczęstsza przyczyna, dla której urządzenie pracuje bez przerwy i grzeje się.
Odbiór, dokumentacja i zakład
Jeśli instalacja jest włączana do sieci kanalizacyjnej, obowiązują warunki wydane przez zakład i odbiór po wykonaniu. To dotyczy także przepompowni, bo sposób jej podłączenia i zabezpieczenia wpływa na pracę sieci.
Praktycznie oznacza to trzy rzeczy: wystąpienie o warunki przed pracami, wykonanie zgodnie z nimi oraz zgłoszenie do odbioru z inwentaryzacją geodezyjną tego, co zostało ułożone w gruncie. Pominięcie ostatniego punktu wychodzi zwykle przy sprzedaży nieruchomości albo przy kolejnej inwestycji.
Warto też pamiętać o zakazie odprowadzania wód opadowych do kanalizacji sanitarnej. To nie jest przepis martwy: przy kontroli albo przy awarii wywołanej przeciążeniem sieci konsekwencje ponosi właściciel nieruchomości.
Zabezpieczenie przed cofką
W budynkach z pomieszczeniami poniżej poziomu terenu stosuje się zawory zwrotne albo automatyczne zabezpieczenia przeciwzalewowe. Ich zadaniem jest zamknięcie przepływu, gdy woda zacznie cofać się z sieci.
Zawór taki wymaga dostępu i okresowej kontroli, bo osad na uszczelnieniu potrafi uniemożliwić domknięcie. Montaż w miejscu, do którego nie da się dojść bez rozbiórki, czyni go bezużytecznym po kilku latach.
Przy ważniejszych obiektach stosuje się rozwiązanie łączone: przepompownię dla ścieków z poziomu piwnicy i zawór zwrotny na odcinku grawitacyjnym. Koszt jest wyższy, ale ryzyko zalania pomieszczeń technicznych, w których stoi sprzęt, zwykle uzasadnia wydatek.
Zgłoszenia, które da się wyeliminować
Rutynowe czynności ograniczają liczbę awarii bardziej niż jakakolwiek inwestycja. Przegląd przepompowni raz na pół roku, czyszczenie zbiornika, kontrola pływaka i sprawdzenie zaworu zwrotnego zajmują godzinę.
Druga rzecz to alarm. Czujnik poziomu z sygnalizacją w miejscu, gdzie ktoś jest, zamienia zalanie w zgłoszenie serwisowe. Kosztuje kilkaset złotych i zwraca się przy pierwszym zdarzeniu, zwłaszcza jeśli w pomieszczeniu obok stoi serwerownia.
Trzecia to zapas. Pompa zapasowa na magazynie w obiekcie, w którym jej awaria oznacza zalanie, jest tańsza niż jedna szkoda. W praktyce stosuje się to tam, gdzie konsekwencje są policzalne.
Kompletowanie i serwis
Poza pompą potrzebne są: zbiornik lub studzienka, armatura odcinająca, zawór zwrotny, przewód tłoczny o właściwej średnicy i sterowanie z zabezpieczeniem. Elementy te muszą do siebie pasować, a ich dobór zaczyna się od parametrów pompy.
Przy kompletowaniu wygodnie jest korzystać z jednego dostawcy, gdzie karty produktów podają wydajność przy konkretnej wysokości podnoszenia, a nie tylko wartości maksymalne. Asortyment pomp i osprzętu prowadzi hurtownia Onninen.
Po uruchomieniu warto zanotować parametry pracy: poziomy załączania, wydajność i datę montażu. Przy pierwszym serwisie za rok to kartka, która skraca wizytę i pozwala ocenić, czy urządzenie pracuje tak samo jak na początku. Karty katalogowe znajdziesz na www.onninen.pl.